Przejdź do treści

Łzy

Last updated on 7 września 2020

Niezliczone łzy ronione w samotności, ciszy. Z myślą, że nie nikogo, kto by je otarł. Nauczony płakać cicho, bez zwracania na siebie uwagi. Brak umiejętności w hamowaniu ich, bo rozczarowanie tym, że trzeba sobie radzić z nimi samemu było za dużo. Wstawanie każdego dnia z myślą – jestem w tym wszystkim opuszczony. Ziejące uczucie pustki, wypruty z emocji przez to, co dzień wcześniej wylało się w poduszkę. Pocieszenie czy przytulnie nie nadchodziło. A tęsknota ku temu rosła – niech ktoś będzie przy mnie, niech ktoś mnie pokocha.

Krach. Załamanie, oddanie się Bogu. Powierzenie bólu, łez, smutku, tęsknoty. I odnalezienie w tym pokochania.

Bo jesteś kochany. Nieustannie, niezmiennie, nieprzerwanie. Akceptowany, doceniony, piękny. I nagle łzy nie są niszczycielską siłą. Przestają być czarna dziura negatywnych emocji, która wciąga i nie chce wypuścić. Zaczynasz sobie z nimi radzić. Nie znikną, ale to Ty zaczniesz sobie z nimi radzić. Będą dalej płynąć, będą niosły smutek – ale masz świadomość tego, ze On jest obok. Że ciagle nieustannie przypomina Ci o swojej uwadze, opiece. Że widzi te łzy i daje siłę, by jednak trzymać się prosto, nie załamać się. A jednocześnie nie odbiera Ci doświadczenia.

Dalej Ty sam będziesz je ocierać. Jednak w tym warto dostrzec zaproszenie do życia – takiego, w którym nikt nas nie wyręcza. Nie wkłada do klatki chroniącej przed wszystkim tym, co może sprawić Ci przykrość. Bo miłość nie polega na izolacji, nadopiekuńczości, pozbawiania siły przez odciąganie czegoś, czemu trzeba się opierać i co może być trudne. Przez to nie pozbawia przeszkód, problemów, a umacnia, byśmy dalej byli tymi samymi ludźmi co na początku stworzenia świata, zdolnymi do podejmowania własnych działań – uzbrojeni w Jego miłość, przebaczenie, cierpliwość. Dzięki temu kroczymy dalej, a nie zostajemy ukryci w jaskini, odcięci od wszystkiego i wszystkich. Bo jeśli miałby nas chronić od zła – musiałby zniszczyć cały ten świat. A on chce by trwał, byśmy rodzili się, byli powoływani do zjednoczenia się z Nim po śmierci. Niezależne jednostki, wolne w decyzji czy chcemy przyjąć Jego miłość.

Nie jest to łatwe postanowienie, bo to uczucie będzie wiecznie nienasycone. Ciągła tęsknota przejawiająca się chęcią spotkania Boga fizycznie. Jesteśmy jednak świadomi, ze kiedyś Go spotkamy. Doświadczymy zjednoczenia i dopełnienia miłości. Na zawsze, nierozerwalnie.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *