STACJA I – SKAZANIE NA SMIERĆ PANA JEZUSA
Jesteś świadomy tego, ze codziennie grzech skazuje Ciebie na duchowa smierć ? Potrafisz usłyszeć wyrok, zmierzyć się z tym co stawia Cię przez sądem ? Masz odwagę stanąć twarzą w twarz z ranami, swoją słabością, dostrzec miejsca z których powoli, sukcesywnie uchodzi z Ciebie krew? Jesteś gotowy podjąć decyzje, by w końcu je zaleczyć ? Przestać nakładać nieumiejętne opatrunki, prosić innych by dbali o te rany, doglądali je, stosowali swoje metody ratunku? Zabijać się tym, ze oni nie są w stanie tego uzdrowić – wiec odchodzą, zostawiają Cię umęczonego, skatowanego?
Chcesz podstawić pierwszy krok ku uwolnieniu się od tego co niszczy – grzechu? Przyjmiesz wyrok tak jak zrobił to Jezus, podążysz Jego śladem ? On wiedział, jak trudna i bolesna będzie to droga. Ale to była jedyna możliwość by Ciebie wyzwolić od tego.
A teraz zadaj sobie pytanie – czy Ty pragniesz siebie wyzwolić ?
STACJA II – JEZUS BIERZE KRZYŻ NA SWOJE RAMIONA
Odkryłeś te rany, zdjąłes opatrunki z tych wszystkich miejsc, które wymagają opieki. Dziwisz się jak to możliwe, ze jeszcze żyjesz. Ile krwi straciłeś i w jak okropnym stanie jesteś. Ale ta świadomość to droga ku wyzwoleniu. Właśnie wziąłeś swój krzyż na ramiona, dostrzegłeś swoją słabość.
Chcesz się z nią zmierzyć. Podjąłeś decyzje- chce być od tego wolny.
STACJA III – JEZUS PIERWSZY RAZ UPADA POD KRZYŻEM
Nie spodziewałeś się ciężaru tego wszystkiego. Tego jak głęboko wszedł grzech w Twoje życie. Ile razy się do niego uciekales. Jak często on się przewijał w Twojej codzienności. Jak wiele ran zadał, a przez to jak bardzo Cię osłabił. Jak szybko ponownie ku niemu się zwróciłeś – bo im mocniej Cię skatował tym bardziej liche są Twoje mury obronne, przez to tym łatwiej o upadek. Ale powstajesz. Znajdziesz siłę. To, że przygniotło Cie te brzemię to nic – Bóg wie, jak ogromny ciężar masz na swoich barkach. Sam Jezus upadł. Ty tym bardziej zostaniesz rzucony na ziemie. Ale Twoja decyzja Cię trzyma przy tej drodze. Wiec wstajesz – obdarte kolana, zakrwawione ręce. Jednak postanawiasz uczynić krok do przodu. Masz dosyć tej niewoli. Wiec tak centymetr po centymetrze posuwasz się do przodu …
STACJA IV JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ
Ludzie Ci bliscy. Widzą Twój ból, widzą Twe rany, twoja słabość. I współczują Ci. Chcą byś nie szedł sam. Pragną Ci pomóc. Ale nie są w stanie. Bo to jest Twoja droga, Twoje oderwanie od Boga. Ten grzech niewoli Ciebie i może wpłynąć, na tych których kochasz. Musisz iść sam. By nikt nie został przez to zraniony. Nie chcesz widzieć bólu na ich twarzach, nie chcesz by cierpieli widząc Ciebie tak sponiewieranego. W obrazie ich twarzy widzisz to, co zrobiło z Tobą zło. Dlatego nie ustajesz w swej wędrówce. Idziesz to by moc wrócić do nich wolny od krzyża, wolny od ran. By moc być zdrowym i by spotykać ludzi uleczonym. By nikt nie musiał dzielić już tego trudu z Tobą.
STACJA V SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ JEZUSOWI
Ale jednak ktoś podchodzi. Próbuje Ci pomoc, ale odpycha go to wszystko. To jest motor dla Ciebie. Świadomość, że nie chcesz by ludzie Cię odtrącali przez ten grzech. Żeby nikt nie czuł tego przymusu pomocy, bo wyglądasz tak złe, ze to niemożliwe byś stał na własnych nogach. Takie osoby przypominają Ci o tym, jak potrafi innych oddalić od Ciebie brak miłości Boga w Twoim życiu. Jak długo można egzystować wśród szykan, poniżania, odrzucenia. To jest moment, który pozwoli Ci zbliżyć się do innych bez ryzyka, ze grzech Cię od nich oderwie. Nie możesz się poddać.
STACJA VI ŚWIĘTA WERONIKA OCIERA TWARZ JEZUSOWI
Jednak są na Twojej drodze osoby niosące nadzieje, nieoceniajacy, okazujący życzliwość. Oni ocierają Ci twarz z krwi, potu, brudu – wszystkiego co może przysłaniać Ci cel, odbierać motywacje, zamazywać obraz i postrzeganie świata. Oni są nadzieja w Twoim życiu, maleńkimi promykami jaśniejącym jak ogniska nie do ugaszenia. Zapalają w sercu ogień miłości. Pokazują Ci drogę – ku Bogu, ku ukochaniu, ku wolności. Ale ta droga jest poprzedzona pewna przeszkoda – Twoja droga krzyżowa. Wiec kroczysz dalej- ale umocniony przez tych, którzy są gotowi otrzeć z Twojej twarzy lzy, modlić się za Ciebie, być przy Tobie jednocześnie nie próbując zastępować Ci miłości Boga.
Zawsze znajda się osoby gotowe wyjść z tłumu szyderców – świadkowie Jezusa. Nie zamykaj się całkowicie na osoby – byś przypadkiem nie odtrącił kogoś, kto może stać się mała lampka która będzie Ci wskazywać na Boga
STACJA VII DRUGI UPADEK JEZUSA
Zaraz po wzlocie jest upadek. Teraz rozumiesz jaka jest nasza natura – mimo wzmocnienia możemy upaść. Że mimo miłości Boga będziemy grzeszyć. Nie możemy zapomnieć, ze to nigdy nie zamyka nam drogi ku Niemu, że to nie jest kres naszej wędrówki. Że nie możesz się poddać. Musisz przyjąć swoją naturę, by poznać Jego miłość. I dzięki temu będziesz mieć siłę by ponownie wstać, by codziennie walczyć i mierzyć się z trudami. Mimo, że wydaje Ci się, że zostałeś pozbawiony wszystkiego. Że znowu jesteś na kolanach i na prawdę nie jest możliwe, byś się podniósł. Ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Wstań.
STACJA VIII JEZUS SPOTYKA PŁACZĄCE NIEWIASTY
Pomyśl o tym momencie gdy będziesz już wolny. Kiedy spotkasz te osoby i będziesz im mógł ogłosić – jestem zdrowy. A we mnie od teraz jest jasność i radość. Mogę dzielić z Wami nie ból, a miłość. Nie lęk przed śmiercią, a oczekiwanie na zmartwychwstanie. Nie musicie płakać widząc mnie. To mnie nie zabije, a narodzi mnie na nowo. Pokonam to. Widzicie mnie umierającego – ale to tylko pewien etap, konieczny. Chcę dać nadzieję, że w tym cierpieniu jest jest cel. Że nie ma sprawy beznadziejnej. Mimo że Wam wydaje się, że dla mnie nie ma szansy. Ja stawiam kolejny krok. I idę dalej.
STACJA IX TRZECI UPADEK
Ostatni atak, okrutny. Coś co jest największym ciosem dla człowieka – odebranie mu nadziei. Bo ile razy może wstawać po upadku. w końcu musi się poddać. Musi uznać, że to bez sensu, że nie da rady. Ale my mamy cel, mamy wsparcie w Tym, który temu nigdy nie uległ. On nam mówi – sam tyle razy upadłem. Atakował mnie tak jak Ciebie. I ja chce byś walczył. Jestem z Tobą. I zawsze będę. Nie pozwól nigdy sobie wmówić, że nie ma dla Ciebie perspektywy. Że nie ma dla Ciebie drogi, która będzie za trudna. Ze mną możesz nawet umrzeć, a ja i tak Cię wskrzesze. Tylko zaufaj. Chroń ten płomień nadziei, pamiętaj o Mnie. Nie potępiam, nie wymagam siły. Po prostu kocham Cię takim, jaki jesteś, z tym krzyżem, który Cię rzuca na ziemie.
STACJA X JEZUS OBNAŻONY Z SZAT
Obdarty ze wszystkiego, nagi. Widzisz siebie dokładnie takim, jakim jesteś. W prawdzie. Zdjęte wszystkie maski, złamane wszelakie pozy i pozory. Czemu tak brutalnie? Po co mi ten wstyd ? Byś wiedział co dokładnie chcesz pokazać, co pragniesz zmiażdżyć na krzyżu, z czym się mierzysz i co w końcu zażegnasz. Jak wiele uda Wam się zniszczyć. Jak wielką moc ma Jego miłosierdzie. Nie masz już nic ukrytego przed Bogiem – wiesz, że teraz może uleczyć Cię całkowicie. Dotknąć każdej rany. Nic Cię nie oddziela od Niego, nie masz czym się zakryć. Wyprostuj się. Pora na Jego działanie.
STACJA XÎ – JEZUS PRZYBITY DO KRZYŻA
Tak. Jesteś grzeszny. Tak – to Cię niszczyło. Ten jeden grzech, to jedno uzależnienie, te myśli, ta nienawiść, ta zazdrość, te pożądanie, ta ucieczka. To jest to, co przyprawiało Cię o duchową smierć. to jest Twoja słabość. Z tym nie umiesz sobie poradzić. To Cię wiąże. Sam nie dasz rady. Zostajesz przybity do tego, wyniesiony, by być wyśmiany, by widzieli Twoja smierć. Ale Ty pozwoliłeś sobie na to, podjąłeś tę decyzję, bo wiesz, że to nie koniec.
STACJA XII SMIERĆ PANA JEZUSA NA KRZYŻU
Oddaje Ci Boże wszystko. Jestem zniszczony, bez sił, bez perspektywy. Byłem bez nadziei na naprawę, nie było dla mnie szans. Tutaj wszyscy widzą smierć. Dlatego nie chce żyć z tym. Chcę umrzeć, z tym grzechem byś narodził mnie na nowo, wolny. Pełen miłości. Chcę zacząć odmienione życie, stać się kimś innym. Dlatego wiem, że to konieczne, że cała ta droga była jedynym wyjściem. Ufam Ci i wierzę, że przyjmiesz to, co dla mnie jest zbyt silne, za mocne, tak zniewalające. Że zmiażdżysz to, co oddziela mnie od Ciebie. Zjednaj mnie ze Sobą. Przyjmij mnie, grzesznika. Wybacz mi i błagam kochaj mnie takim, jakim jestem. Przez tę słabość, przez ten krzyż – przytul mnie do Swojego Serca.
STACJA XIII JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA
Ciebie chwilowo nie ma. Powierzyłes swoje życie Bogu. Oddałeś je w Jego ręce. Straciłeś nad nim kontrole. Pozwalasz Mu się zdjąć z krzyża. Oderwać od grzechu. Kompletnie bezradny, niezdolny do jakiegokolwiek ruchu, działania. Ale wszystko jest za Twoją zgodą, według Twojej woli. Bo Ty nie musisz – nie musisz umieć sobie samemu radzić, walczyć, przewodzić, samemu wszystkiemu stawiać czoła, ze wszystkim się mierzyć nieuzbrojony przez nikogo. Zdejmij z siebie presję kontroli nad grzechem, bycia całkowicie samodzielnym i niezależnym. Pozwól mu się zdjąć z krzyża Twoich grzechów.
STACJA XIV JEZUS ZŁOŻONY W GROBIE
Czas naprawy, oczekiwania, cierpliwości. Może niepewności co teraz będzie, kim się obudzisz, jakie zmiany w Tobie On poczyni. Przygotuj się – bo możesz wstać jako ktoś zupełnie inny, powołany do niesamowitych rzeczy. Nie ograniczaj wizji przyszłości tylko swoim postrzeganiem i wyobrażeniami. Bo nie przewidzisz tego, co jest dla Ciebie naszykowane. Ale pamiętaj – wstaniesz zjednoczony z Bogiem. Gotowy do walki ze wszystkim, raz pojednany przez drogę krzyżowa nikt poza Tobą nie zdoła Cię od Niego oderwać. To jest Twój cel, Twoja nadzieja, Twoje światło – miłość Boga, o która zawalczyłeś, w bitwie, która zwyciężyłeś.

