Przejdź do treści

Jako nastolatce zabrakło mi…

Last updated on 27 lipca 2020

Okres dojrzewania, dorastania jest niesamowitym czasem. Powoli zaczynamy ksztatować własny charakter, wyrażać własne zdanie, odkrywamy swoje talenty i predyspozycje, zaczynamy podejmować pierwsze decyzje związane z wyborami szkół, profilów klas, ewentualnych zajęć dodatkowych. Pojawiają się pierwsze stresy związane z egzaminami, pierwsze zawody związane z relacjami i związkami, pierwsze kłótnie z rodzicami, którzy mają zupełnie inne spojrzenie na większość spraw niż my. Jest to proces budowania siebie, wzbogacania się o nowe doświadczenia i stawiania coraz więcej samodzielnych kroków.

Istnieje jeden aspekt, który staje się ogromnie ważny w nastoletnim wieku, dzięki którym bardzo łatwo nasze hobby, nauka schodzi na drugi plan – to odnalezienie własnej grupy przyjaciół, znajomych, zawiązanie sympatii i akceptacja ludzi dookoła. Jako istoty społeczne próbujemy znaleźć swoje miejsce w społeczeństwie. Może się mylnie wydawać, że dzieje się to przez wpasowanie do grupy. Uważam jednak, że właśnie dzięki naszym własnym, niepowtarzalnym charakterom, poczuciu humoru i ciągle dostrajającym się w naszym umyśle wartościom i priorytetom, my, kiedy dołączamy do grupy, wzbogacamy ją, budujemy jej różnorodność, a przez indywidualizm stajemy się niezbędnym puzzlem w układance grupy naszych przyjaciół, przez to tworzy się „poczucie przynależności”.

Mam wrażenie, że jednak o skupieniu się na sobie, na naszym wnętrzu jest za mało dyskusji wsród rówieśników, rozmów i pogadanek wychodzących od rodziców, a w szkole nacisk kładziony jest na zupełnie inne elementy naszego rozwoju. Inteligencja intrapersonalna jest pomijana, a bez niej raczej ciężko uczynić jakiekolwiek sensowne kroki w naszym przyszłym, samodzielnym życiu.

Bez braku odpowiedniego uświadamiania młodzieży o tym jak ważne jest budowanie własnego ja, nielękania się dostrzegania w sobie indywidualnych cech, rozwijania spersonalizowanych talentów, robienia co się kocha i skupiania się na tych rzeczach, które poza obowiązkowymi są dla nas przyjemnością, dają radość z życia nie ma podstaw do poczucia bycia wyjątkowym, niepowtarzalnym, przez to kimś, kogo nie da się podrobić i zastąpić. Uważam, że obecne czasy wręcz bardzo działają na niekorzyść budowania takiego wrażenia, odkrywania w sobie własnej niezwykłości – media społecznościowe promujące pewne typy urody, wyidelizowane klatki z życia ludzi, popularności jako droga do bycia kimś. Czasem mogą się pojawiać myśli, że żeby zaistnieć w tym świecie trzeba przypodobać się jak największej ilości ludzi, być zaakceptowanym przez jak najszersze grono, stać się jak kameleon, zdolny do dopasowywania się do ciągle zmieniających się trendów, mody, wymogów. A w tym ogromną rolę odkrywa uroda, sylwetka, makijaż.

Wiek nastoletni cechuje się pierwszymi próbami zdobywania atencji wśród płci przeciwnej. Związki cechują się bardzo powierzchownymi zauroczeniami, co za tym idzie największą rolę gra nasz wygląd. Równolegle w tym czasie budujemy poczucie własnej wartości. Nie da się uniknąć pojawienie się kompleksów związanych z naszą aparycją. Z pomocą instagrama, gdzie widzimy same perfekcyjne ujęcia stawiające ludzi w jak najkorzystniejszym świetle – tylko osoby najodporniejsze psychicznie nie będą ulegać presji bycia tak samo pięknym, żeby zostać zauważonym. Porównywanie się do innych, próby zdobywania własnego feedbacku pełnego aprobaty wyrażonego polubieniami, posiadania jak najszerszego grona znajomych – jeśli nie jesteśmy dostatecznie silni chęć zewnętrznego wyróżnienia się, bycia idealnym, pięknym może wkroczyć jako priorytet.

Każdy inaczej dojrzewa, pojawiają się różnice w wyglądzie, młodzieńczy trądzik, przybranie na wadze. To wszystko dla tych „korzystniej” obdarzonych może zadziałać pozytywnie, a dla tych osób, które borykają się z trochę większą wagą czy silnymi problemami skórnymi może powodować ich wycofanie w towarzystwie, niepewność, patrzenie na siebie w gorszym świetle. Staramy się zrozumieć dlaczego niektórzy z przyczyn niezależnych od nas mają być ładniejsi, a często przez to „atrakcyjniejsi”. Pojawia się poczucie niesprawiedliwości, a później – zazdrość, z której wynika złośliwość, obgadywanie, piętnowanie niedoskonałości, wad. To samo oczywiście może tyczyć się jakiegoś rodzaju inteligencji, cechy charakteru – jednak zależy mi, żeby skupić się na wyglądzie.

Bez odpowiednio ulokowanego źródła poczucia własnej wartości – bardzo łatwo je stracić. Stąd biorą się problemy psychiczne skutkujące w bulimii, anoreksji, braku samoakceptacji, a w skrajnych wypadkach – depresji.

Zaburzenia odżywiania są mi bliskie. Dopiero po ciężkich latach z Bogiem buduje własne „ja”, własną wyjątkowość, dostrzegam swoją niezwykłość, niesamowitą wartość, piękno i miłość, którą mam do siebie. Całkowicie niezależnie od wyglądu, mojej sylwetki, ilości znajomych, przyjaciół dookoła, akceptacji przez innych.

Mam wrażenie, że brakuje wśród młodzieży nacisku na to, że to nie od aparycji, nieskazitelnej twarzy, rosnącej popularności zależy nasza wyjątkowość. Że każdy może być równie niesamowicie piękny mimo tak ogromnych różnic między nami i tego, że świat pokazuje nam, że tylko Ci co spełniają określone standardy mogą wspinać się na różne drabiny kariery. Nie stawia się nacisku na odkrywaniu swoich cech charakteru i WŁASNYM, SAMODZIELNYM określeniu co jest jego mocną i słabą stroną. A właśnie dzięki temu właściwie można się w późniejszych latach edukować, rozwijać, podejmować niezależne decyzje i żyć własnym, wymarzonym, indywidualnym życiem na maksa.

Bez odpowiedniego wyjaśniania młodym ludziom gdzie leży ich piękno, bez okazania należytego zrozumienia jak ktoś podejmuje temat własnych kompleksów, wsparcia od rówieśników, rodziców, rodzeństwa, nauczycieli bardzo ciężko od początku właściwie budować prawdziwe poczucie własnej wartości. Część z nas wkracza w okres dorosłości z niewłaściwie ulokowanymi własnymi mocnymi stronami, z licznymi niesłusznymi kompleksami, które rzutują na nasze zachowanie i potem uniemożliwiają wchodzić nam w relacje jako osoby pewne siebie i pewne własnej wyjątkowości, a co jest podstawą do zdrowych, silnych przyjaźni czy związków.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *