Przejdź do treści

Bycie nieidealnym

Last updated on 26 lipca 2020

“Everyone comes with scars but you can love them away. I told you that I was imperfect, you told me the same”

Fifth Harmony – „No way”

Uderza mnie z jakimi emocjami piosenkarka wykrzykuje słowa I WAS IMPERFECT.

Sama kiedyś chciałam krzyczeć naokoło do ludzi – mam prawo się mylić, mam prawo mieć wady, mam prawo być nieidealna. Czułam presję tego świata, rodziny, przyjaciół, a najbardziej własną. Perfekcjonistka, nie patrzyłam na to co zrobiłam dobrze, a na to co mogłam zrobić lepiej i co nie wyszło. Ogromny stres i zawód kiedy coś nie zostało na sto procent dobrze wykonane. Też podkreślałam – jak za coś się zabierać to na maksimum swoich możliwości, a nie po łebkach, bo inaczej bez sensu się trudzić.

Skończyło się to brakiem samoakceptacji, nieumiejętnością znoszenia porażek i słów krytyki, usilnym pilnowaniem ładnej sylwetki, szukaniem komplementów. Paradoksalnie dążąc do ideału chciałam wręcz wrzeszczeć, że mam prawo mieć defekty – teraz widzę, że to było kierowane głównie w moją stronę, bo sama sobie robiłam największą krzywdę. Byłam swoim największym wrogiem. Pozwoliłam sobie ulec naciskom dookoła w postaci wizji ludzi o pięknych twarzach, nieskazitelnym życiu, fascynujących charakterach odnoszących sukces za sukcesem. Wszystkie dary otrzymywane od Boga były czymś normalnym, czymś co mi się należało, a trudności i upadki urastały wielkością do ogromnych przeszkód, z którymi nie zawsze wiedziałam jak się obejść.

Krytyka noszona głęboko w sercu, nieprzychylne słowa i antypatie, w których szukałam coraz więcej wad, a które nie były prawdziwe przez co zakrywały te problemy, na których powinnam się skupić, nieumiejętność cieszenia się z tego co się wypracowało, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, bo strach, że choć jeden procent może być nieudany był obezwładniający. Brakowało mi siły, żeby stać wyprostowaną, patrząc ludziom prosto w twarz przybierając postawę wręcz prowokując „tak, możecie mnie krytykować, poradzę sobie z tym, co mi możecie zarzucić.” Takie podejście jest ważne, by przyjmować niepochlebne słowa na klatę, nie łamać się nimi, spojrzeć na nie obiektywnie i wysnuć wnioski – trzeba poprawić to i to i to, bo tutaj coś robię źle. Bo inaczej zamykamy się w sobie z tymi uwagami, na okrągło obijającymi się w głowie jako „jesteś beznadziejny, patrz ile rzeczy jest źle, nie nadajesz się do czegokolwiek”. Tracisz osąd co jest prawdziwe, co sobie wmówiłeś, a co dałeś sobie wmówić. Nie rozpracowując na bieżąco tych pocisków, które są w ciebie wycelowane stajesz się tarczą, która może tylko przyjmować. Już przestajesz zwracać uwagę na istotę, źródło – liczy się tylko kolejne uderzenie. Wszystko zlewa się w jeden wielki ból. Z tego wynika coraz większe zniszczenie. Lepiej zaopatrzeć się w kamizelkę kuloodporną, by po jakimś czasie wyjmować te naboje i oglądać je pod lupą. Badać, rozpoznawać czy one powinny być wycelowane w Ciebie, skąd pochodzi strzał i czy może on być śmiertelny. Systematyczna praca przez przyglądanie się sobie, a nie swojemu bólowi, działaniu, a nie negatywnym spojrzeniu na nie. Obiektywizm, a z niego wyniknie rzetelny rachunek sumienia.

Można się zastanowić czym jest owa kamizelka. Ale wydaje mi się kluczowe podjęcie decyzji o jej ubraniu. Bo nie chroni nas sam ekwipunek, ale to, że znajduje się on na nas. A taki ruch można utożsamić z uświadomieniem sobie, że tak, jestem nieperfekcyjny, nieidealny, będę popełniać gafy, błędy, będę grzeszyć. Ale także powolne zdejmowanie z siebie presji swojej i ludzi dookoła, wskazów i nakazów jaki masz być, albo jak kogoś zadowolić posiadając dane cechy charakteru. Niedopasowywanie się do nikogo i dostrzeżenie swojej indywidualności. Sama forma ochrony, to po prostu myśl – będą sobą. Czyli kimś kto ma prawo się pomylić, zabłądzić, podjąć złą decyzję i być słabym.

Masz kamizelkę na sobie? Chronisz swoje serce, by móc stawać do Spowiedzi z tym co cię niszczy? Widzisz szansę na wstanie po upadku, czy myślisz, że nie masz siły się podźwignąć?  Jesteś w stanie robić rzetelny rachunek sumienia, nieprzysłonięty bólem swojej grzeszności i słabości?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *